Wpisy użytkownika I Niech Los Zawsze Nam Sprzyja! ♥ z dnia 28 czerwca 2014

Liczba wpisów: 21

thesett16
 
Do Bydzi jechałyśmy we trójkę (ja i dwie Natalie)
z jedną poszłam na Johna Greena
dopiero teraz jestem w stanie to opisać

nie jestem w stanie wyrazić co czułam podczas oglądania filmu...
był śmiech. Było nawet dużo śmiechu. Np. jak Isaac rzucał jajami w auto Moniki a potem Gus skomentował to że oni we trójkę mają:
jakieś pięć i pół nogi
dwa i pół płuca
i cztery oczy...
albo ten dialog:
Hazel: nie poczekamy aż będzie ciemno?
Gus: dla niego cały czas jest ciemno.
Iss: jestem ślepy ale nie głuchy. Słyszę jak śmiejesz się z kaleki
(coś w tym stylu, wiadomo że nie pamiętam słowo w słowo)
W ogóle wszystkie odzywki Issaca były świetne ;D
albo to jak rozpaczał...
amm... PRAWIE wszystkie.
tumblr_n7v84mwmlh1s192e6o1_500.jpg

bo dokładnie przy tej ryczałam ;___;

wiecie co jest bardziej wzruszające od samego filmu?
to jak siedzisz sobie i oglądasz smutną scenę i nagle słychać jak pół sali zaczyna na głos ryczeć. I to tak serio na głos
tak było gdy umarł Augustus :(
to było straszne.
Siedziałam sobie ogólnie z Natalią i ona stwierdziła że nie będzie płakała. Nie bo jest twarda. A ja do niej: "dziewczyno! Faceci ryczą na tym filmie"
ale ona do samego końca upierała się że NIE
a rozpaczała gorzej niż ja... bo ja wiedziałam co się wydarzy
w sumie miałam ochotę w trakcie filmu ja szturchnąć i "ej ej Gus umrze"
ale nie zrobiłam jej tego :)

Geen zrujnował moje nastoletnie 17 lat życia ;___;

Dzisiaj będzie spam...
będzie dużo wpisów dotyczących filmu. Więc przyszykujcie się na to :D
będę komentowała poszczególne sceny dodając obrazki i gify <33
Zdjęcie0361.jpg
  • awatar Julzzzz: Spamuj ile chcesz..! CZEKAM !
  • awatar Alex Pendragon: Też mam zamiar wybrac sie w najblizszym czasie ale boję się o swoje serce a po drugie nie graja tego jeszcze w Plocku :c ani w Warszawie wiec nie mam gdzie iśc nawet.
  • awatar gość: moje zniszczyli bay i Spielberg a ciotka mi dowaliła dziś jakby po tym wszystkim nie było mnie dość trudno ;'(
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
0,00 złotych :D
i nawet nie wystawili mi rachunku :(
Zdjęcie0362.jpg

oczywiście miałam kupon :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
Pokaż wszystkie (5) ›
 

thesett16
 
Ansel :D <33
tumblr_n7u9stc05z1tech3ko1_500.jpg

Jestem w tobie zakochany, Hal....
Czekaj... zły film xD
Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesett16
 
prosiłam Natalię żeby do kina wzięła papierosy

po wyjściu z filmu miałyśmy pół godziny zanim skończył się seans drugiej Natalii :D
no i gadałyśmy o GNW oczywiście
no i ona tak siedzi... myśli... a potem:
"Już wiem po co była ci fajka"
i w śmiech
a ja "Chyba nie myślałaś że chcę ją z tobą zapalić?"
i w śmiech
i miałyśmy bekę bo chciałam wziąć od niej papierosa, włożyć do ust i powiedzieć to samo co powiedział Gus do Hazel
że to METAFORA
Pokaż wszystkie (7) ›
 

thesett16
 
Nie spodziewałam się że Augustus będzie płakał

a płakał mówiąc Hazel że umiera... to było so so piękne ♥

i so so smutne ;___;
  • awatar Julzzzz: Najgorszy moment filmu..nie,nie najgorszy... Najpiękniejszy <3
  • awatar ♕Niezapisana: ale był też so so amazing <3
  • awatar Alex Pendragon: Jak czytałam ten fragment w książce to myslałam, że umrę O.O
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
Ja jestem granatem!
Pewnego dnia wybuchnę niszcząc wszystko wokół siebie. Próbuję jak najbardziej zmniejszyć liczbę ofiar...

~ Hazel & Augustus
Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesett16
 
Przepraszam. To ja byłem granatem"

Augustus Waters
tumblr_n7mom0WlG21ryqn6ko1_500.jpg
 

thesett16
 
i coś tak czuję iż wczorajszy film wykuje mocne piętno na moich postaciach...
ktoś może nawet umrzeć.
to co znajduje się w książce... zależy od nastroju pisarza
wiem to.
pizap.com14027666812851.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

thesett16
 
Yyyyyyyy chyba muszę się postarać pisać krótsze rozdziały :D

ROZDZIAŁ XIV

–    Weź go, ale uważaj! To nie zabawka, dziecko.
Ostrzegł mnie Siciliano, podając mi pistolet. Był zimny i ciężki. Pierwszy raz trzymałam w dłoni broń palną. Mówią że to tylko grupa zwiadowcza, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Razem z Dantem i jakąś dziewczyną – Gabrielą jak miewam – wsiedliśmy do auta i udaliśmy się na wyznaczone miejsce. Po kilku minutach trasy i wdrapaniu się na dach szeregówki, zajęliśmy strategiczne miejsce. Punkt obserwacyjny dawał nam widok na ratusz, oraz większą część okolicy. Tak więc będziemy widzieli nadciągających rebeliantów. Pod nami na chodniku zauważyłam kilku kręcących się młodych facetów, z pewnością była to grupa zbrojna. Każdy z nich miał pistolet, ale znacznie większy niż mój. Wśród nich był Dominik. Wychwyciłam go z tłumu po jego jasnym, bujnym nieładzie na głowie. Nadal nie mogę się przyzwyczaić do broni w jego ręku.
Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Gwałtownie się odwróciłam.
–    Nie wychylaj się tak złotko, bo spadniesz – to ta dziewczyna. Obdarzyła mnie perlistym uśmiechem. Wyglądała na jakieś dwadzieścia pięć lat, jak nie więcej. Była ładna. Wysoka, ale trochę zaokrąglona tu i tam. Szatynowe włosy przystrzyżono jej na krótko, tak że jej policzki są jeszcze bardziej okrągłe. Wyraz twarzy miała miły i spokojny. Odwzajemniłam uśmiech. - Jestem Gabriela, ale możesz mi mówić Gabi.
–    Adelina – przytuliłam się z nią, bo prędzej otworzyła ramiona. - Lubisz się przytulać, co? - spytałam chichocząc.
–    Lubię czuć się kochana – odpowiedziała krótko. - Strzelasz tylko w razie konieczności, pamiętaj. Nie chcemy nikogo zabijać, ale czasami... - wzięła głęboki oddech i wypuściła powietrze przez drżące wargi. - czasami musimy zadbać tylko o własne bezpieczeństwo.
–    Czasami trzeba poświęcić jedną osobę dla dobra ogółu – sprostowałam. Twierdząco skinęła głową, po czym zajęłyśmy ustalone przez Dantego miejsce na dachu.
Nie widziałam go odkąd wysiadłyśmy razem z Gabi z auta.
Nie odezwałam się do niego ani słowem od dzisiejszej nocy. Nie miałam zamiaru pierwsza podejmować tematu, stwierdziłam że niech on to zrobi. Nadal mu nie ufam, a to co zrobiłam nad ranem było nieodpowiedzialne.
Po godzinie siedzenia nic się nie wydarzyło. W tym czasie zajmowałam się rozmową z Gabi. Dowiedziałam się o niej wiele ciekawych rzeczy, przede wszystkim tego iż jej chłopak był rebeliantem i zginął ponieważ zbytnio stawiał opór. Właśnie to miała na myśli mówiąc że czasami trzeba martwić się tylko o siebie. Nie ma tego za złe Bractwu. Kilka dni po jego śmierci wstąpiła w ich szeregi, aby nie dopuścić więcej do sytuacji, w której rebelianci wymykają się spod kontroli.
–    Rozmawiałam ostatnio z Dominikiem o tobie – zdziwiłam się. Wiedziałam że są razem w Bractwie, ale wygląda na to, że on z każdym tutaj rozmawia.
–    Tak? I co ci powiedział?
–    Rozmawialiśmy o Dantem i tobie– moja mina spoważniała. Nie mogłam dać po sobie poznać że się nim przejmuję, albo coś takiego. Tylko, dlaczego o mnie i o nim? Już chciałam zaprzeczyć i powiedzieć że nie mogli rozmawiać o nas, ale ona była pierwsza. - Dante jest dobrym chłopakiem. Jest bratem i w ogóle, ale powinnaś na niego uważać.
–    Słucham? - zamieniłam się w słuch. Nie chcę żeby było „coś” miedzy mną, a nim, ale mimo to chciałam wiedzieć dlaczego mam uważać. Może on tak naprawdę jest kanibalem albo wampirem, a mnie upatrzył sobie jako ofiarę? - Dlaczego?
–    Słońce, Dante... on po prostu jest... jakby to delikatnie powiedzieć. Jest nieokiełznany. Nie panuje nad sobą, nie potrafi trzymać emocji na wodzy. Odkąd przystąpił do Bractwa jest inny, wiem bo znałam go przedtem. Mimo to trzeba na niego uważać. On... on zabił człowieka. - Moje przerażenie w tamtej chwili chyba sięgnęło zenitu. - To był przypadek owszem, oraz okazało się że przemoc była uzasadniona, ale nie chcemy żeby coś ci się stało, rozumiesz?  - uśmiechnęła się z troską.
–    Rozumiem – naprawdę rozumiałam. Zrozumiałam moje obawy.
Nie byłam jakoś specjalnie zaskoczona, albo broń Boże przybita. Wiedziałam że nie mogę mu ufać i że prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw, a ja dowiem się jaki potwór w nim drzemie. Tylko, nie mogę uwierzyć że dałam się mu złapać. Że owinął mnie sobie wokół palca, a ja mu się poddałam. Od początku wiedziałam że wcale nie jest taki za jakiego się podaje, ale nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam.
Mimo mojej odrazy, jakaś malutka część mnie pękła...
Po chwili na dach wparował Dante krzycząc że się zaczęło. Wychyliłam się poza budynek, ale nie widziałam niczego niepokojącego. Spojrzałam na niego pytająco, ale on podbiegł do gzymsu i pokazał nam budynki na północny-wschód od naszej pozycji. Wypatrując nadchodzących rebeliantów nawet nie zwróciłam uwagi na to, że chłopak trzyma rękę na moich plecach. Odtrąciłam ją i wstałam pokazując mu żeby tego więcej nie robił, po czym obeszłam Gabi i zajęłam miejsce z drugiej strony.
W ciągu najbliższych dwudziestu minut okazało się pozostali bracia i siostry zdołali zatrzymać nacierających buntowników, w efekcie akcja skończyła się bez strat wojennych, a nawet rannych.
Zabrałam pistolet, założyłam torbę, którą miałam ze sobą na ramię i ruszyłam na dół. Tam od razu udałam się w stronę domu.
Dante podbiegł do mnie, ale starałam się go zbyć. Niestety, ten typ tak szybko nie odpuszcza. Na moje nieszczęście.
–    Coś się stało, bella? Wcale się do mnie nie odzywasz. Mało tego, uciekłaś.
–    Nie uciekłam – wycedziłam przez zęby odwracając się na pięcie. - Po prostu już wiem jaki jesteś. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.
–    Rozmawiałaś z Gabi, prawda? Ona lubi wszystko wyolbrzymiać. - uśmiechnął się ironicznie. - Nie wiem co ci nagadała, ale to nie prawda.
–    Nie ufam ci Dante! Nie chcę się w tobie zakochać, a potem znowu cierpieć – powiedziałam trzęsącym się głosem. - Chociaż wiem że nigdy nie byłabym w stanie pokochać kogoś takiego. To co się między nami wydarzyło to... to z przypływu emocji. To nic.
–    Nic? - zdumiał się chłopak. Ja nie byłam w stanie patrzeć na niego. Po policzku spłynęła mi jedna zagubiona łza, chociaż z całych sił starałam się ją powstrzymać.
Nie chciałam żeby widział jak płaczę.
Nie chciałam żeby sobie pomyślał, iż mi na nim zależy bo to kompletna bzdura. Nie umiałabym zakochać się w kimś takim. Nie tylko tego dowiedziałam się od Gabrieli. Powiedziała mi że Dante ma mroczniejszą przeszłość. A ja nie chciałam jej poznać. Chociaż druga połowa mnie wyrywała się żeby jego o nią spytać. Chciałam wiedzieć jak do tego doszło, kim był ten człowiek i co zrobił Dantemu. Nagle naszła mnie myśl, że to może on zabił chłopaka Gabi.
Ostatni raz spojrzałam na niego. On raczył obdarzyć mnie pytającym spojrzeniem.
–    Kim był ten człowiek? - spytałam w końcu bo nie mogłam się oprzeć. Byłam świadoma że szarpiąc się w ruchomych piaskach, człowiek zapada się głębiej i szybciej. Ja właśnie byłam takim człowiekiem. Nie mogłam jednak opanować swojej ciekawości i to była moja wada.
–    Jaki człowiek?
–    Ten którego zabiłeś – Dante się wzdrygnął. Momentalnie zobaczyłam jak wszystkie jego mięśnie gwałtownie się napinają. W jego oczach pojawiły się łzy – Kto ci powiedział? Ona prawda? Gabriela? - odwrócił wzrok i zacisnął pięści. - Opowiem ci jak to było. Ale nie tutaj.
Zgodziłam się jechać z nim do siedziby Bractwa. Nie wiedziałam jednak dlaczego. Co dziwne, nie zatrzymaliśmy się przy bazie, lecz dwa budynki dalej.
Weszliśmy do ruiny kamienicy, drzwi były zamknięte ale nie na klucz. Sam budynek wyglądał jakby miał za chwilę runąć. O nic nie pytałam. Dante otworzył klapę w podłodze. Zapewne wejście do piwnicy. Nie pozwoliłam puścić się przodem, zeszłam więc na dół zaraz po tym jak usłyszałam jego stopy na bezpiecznym gruncie. W środku było ciemno, szliśmy kilka minut w totalnej ciemnicy, aż usłyszałam klucz w zamku i korytarz się rozjaśnił. Przede mną miałam otwarte drzwi do oświetlonego mieszkania. Ku mojemu zaskoczeniu wyglądało w środku elegancko, a nawet przytulnie. Była to mała, ale zadbana kawalerka. W piwnicy... cóż, dobry wybór. Pomyślałam.
–    Mieszkam tutaj z przyjacielem. On nie wróci w najbliższym czasie do domu, ponieważ grupy zbrojne nigdy od razu nie wracają, rozumiesz co mam na myśli?
Ale ja nie odpowiedziałam. Byłam zbyt zajęta pochłanianiem tego co znajdowało się wokół mnie. Chłopak wyjaśnił mi iż mieszkają tutaj ze względów bezpieczeństwa. Sama nie wiem dlaczego. Powiedział też że ma osobisty powód, aby jego mieszkanie było tutaj, a nie gdzie indziej.
Miałam do niego tak wiele pytań. Usiadłam więc na kanapie stojącej pośrodku salonu. On przyszedł z kuchni po pięciu minutach podając mi szklankę wody, o którą starałam się jak najgrzeczniej poprosić, chociaż nie było to zbyt łatwe zadanie biorąc pod uwagę że mam przed sobą mordercę.
Upiłam łyk po czym odstawiłam szklankę na stół tak ostrożnie, jakby miała się za chwile rozpaść na kawałeczki. Ręce mi się trzęsły, a serce waliło mocniej na myśl że siedzę z nim sama, kilka metrów pod ziemią i nikt mnie nie usłyszy nawet gdym zdarła sobie gardło wołając.
–    Więc – zaczął. Nie wiem co chciał powiedzieć, ponieważ zapadła momentalnie długa i niezręczna cisza. - To nie tak że zabiłem człowieka... to znaczy tak, ale nie tak jak myślisz.
–    Skąd wiesz co ja myślę? – oburzyłam się. Chciałam poznać prawdę, ale jednocześnie broniłam się przed nią, zapierając się rękami i nogami.. - Zabiłeś go!
–    Nie oskarżaj mnie, dopóki nie dowiesz się jak było  - odpowiedział Dante spokojnie. Jak on może byś spokojny w takiej sytuacji? Zauważyłam że drżą mu ręce. - To było w trakcie jednej z akcji. Mój ojciec również był w Bractwie. Razem byliśmy w grupie zbrojnej. Rebelianci wymknęli nam się spod kontroli. Biegaliśmy rozproszeni i zgubiłem tatę z oczu. Gdy wreszcie udało mi się go znaleźć, jeden z buntowników mierzył do niego z pistoletu. Oddałem jeden strzał pod wpływem emocji, byłem pewien że trafiłem w rękę. Niestety dostał w serce.
Dante zamilkł na chwilę i spuścił głowę. To musiało być dla niego trudne, a ja miałam wyrzuty sumienia za tą nadgorliwość i za to jak cały czas go traktowałam. Jednak to co się stało, nie zmienia faktu jakim jest człowiekiem.
–    Jak tylko podbiegłem do ojca, okazało się, iż się spóźniłem. Przed śmiercią powiedział mi tylko że mam zaopiekować się siostrami i mamą. Potem  - wziął głęboki świszczący oddech, nadal nie podnosząc na mnie wzroku. - Zmarł.
–    Przykro mi – tylko tyle udało mi się wydusić.
–    Tego samego dnia, nieśmiertelni zabili moją matkę i dwie młodsze siostry. A moją dziewczynę zamordowali z zimna krwią na moich oczach. - Spojrzał mi w oczy. - To było dwa lata temu. Straciłem wszystkich, ale przede wszystkim zawiodłem ostatnią wolę ojca.
–    Ja nie... - nie wiedziałam co powiedzieć. - Tak, tak mi przykro. Jak mogłam traktować ciebie w taki sposób? - ostatnie pytanie zadałam sama sobie, ściszonym głosem.
–    Nie wiem kogo nienawidzę bardziej. Rząd za to że straciłem ojca, czy nieśmiertelnych za to że odebrali mi resztę rodziny. Wiem jednak jedno. Nie ujdzie im to na sucho. Widzisz, nie jestem taki jak myślisz – uśmiechnął się niezdarnie, po czym spróbował złapać mnie za rękę. Nie dał rady. Sama go złapałam. - Nie chcę żebyś widziała we mnie nieokiełznanego mordercę, bo nie jestem nim.
Odetchnęłam z ulgą.
Myliłam się co do niego i nie mogłam sobie tego wybaczyć. Długo nie będę w stanie sobie tego wybaczyć. Starałam się patrzeć na niego w inny sposób, zobaczyć w nim tylko to jaki jest naprawdę, a naprawdę jest dobrym człowiekiem.
Obdarzyłam Dantego słabym, ale za to szczerym uśmiechem. Potem znowu poczułam jego ciepłą dłoń na policzku, ale odtrąciłam ją delikatnie.
–    Jeszcze nie teraz – powiedziałam słabym głosem. - muszę to wszystko przetrawić, okay?
–    Okay. - odparł krótko, ale uśmiechnął się szerzej i zaproponował że zawiezie mnie do domu.
W dalszym ciągu nie chciałam się w nim zakochiwać. Bałam się tego uczucia i bałam się jego. Chociaż wiem o nim więcej, to nie wystarczy bym mu zaufała.
  • awatar ♕Niezapisana: mi tam takie długie pasują :D Gabi to fajna postać :D Dante kanibalem :P I pojawiło się coś z GNW. Okay?Okay <3 przynajmniej mi się tak wydaje *o*
  • awatar I Niech Los Zawsze Nam Sprzyja! ♥: @♕Niezapisana: Gabi będzie dużo więcej :D a co GNW, to akurat byłam w trakcie czytania książki i "okay" samo mi się nasunęło ^^
  • awatar Chocolate Girl ♥: Kocham <3
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
DZIEŃ 18
HG CHALLENGE.png

*PIOSENKA KTÓRA PRZYPOMINA CI O SERII*



tumblr_n6yxquq5oP1sctq10o1_400.png

*ULUBIONA SCENA WALKI/BITWY*
~ ciężko wybrać.... chyba nie mam ulubionej
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi
- Cóż, ona jest. Ja nie

Awww ♥
oni byli tacy słodcy w tym samolocie. Jeszcze to jak Gus bał się latać *o*
:D
Pokaż wszystkie (5) ›
 

thesett16
 
Ostrzegałam że będzie spam :D

to tylko przyjacielski gest...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
  • awatar gość: jaki masz dziś stan psychiczny??
  • awatar ♕Niezapisana: nie ty jedna ;c
  • awatar Julzzzz: U mnie było troche inaczej...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
Uwielbiam tę radość na ich twarzach ♥
photo_6.jpg

takie samo jest w książce *o*
(ogólnie fotki w środku książki to była miła niespodzianka)
Zdjęcie0366.jpg

wybaczcie jakość... telefon mi się psuje -,-
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
- Gus naprawdę cię kochał, wiesz?- powiedział Isaac
- Wiem
- Ciągle o tobie gadał
- Wiem - potwierdziłam
- To było denerwujące
- Mnie nie denerwowało - zaprotestowałam

~ Hazel & Isaac "GNW"
Pokaż wszystkie (4) ›
 

thesett16
 
julzzzz